Po kolei

Kolejny raz pojeździłem polskimi kolejami państwowymi. Zgodnie z tradycją znów mnie zaskoczyły, hehe. Najpierw pozytywnie, ponieważ pociąg jechał dokładnie według rozkładu, po podstawieniu na peron był ogrzewany na długo przed odjazdem, a Pani w kasie była bardzo uprzejma. Konduktor zresztą też. Wagon elegancko odnowiony, czysciutko, wszystko działa. Aby nie było zupełnie sielankowo, muszę napisać że oznaczenia wagonów i przedziałów były conajmniej nieadekwatne: wsiedliśmy z Szanowną Małżonką do wagonu oznaczonego jako dla niepalących. Na szklanych drzwiach wejściowych do wagonu również można znaleźć olbrzymi znak zakazu palenia. Ok, wiec w porządku. Wsiedliśmy do przedziału nieoznaczonego żadnym znaczkiem, ale przecież dwa znaki już minęliśmy

Ale to jeszcze nic nie znaczy, bo jeśli w przedziale są popielniczki to taki przedział jest dla palących! Dla informacji: pociąg pośpieszny przewozów regionalnych. Na szczęście palący i niepalący mili współpasażerowie poszli na kompromis i podróż przebiegła w miłej atmosferze .

Druga ciekawostka, o której dowiedziałem się trakcie tej podróży to że na stacji Dęblin spiker zapowiadający pociągi nie wspomina nigdy nic o pociągach kolei mazowieckich przyjeżdżających i odjeżdżających z tej stacji. Rozkład wisi, bilety sprzedają, ale zapowiedzi nie ma. Ci mniej zoorientowani podobno ganiają szaleńczo, gdy taki pociąg podjedzie aby zdążyć do niego wsiąść.