Rzecz, w którą od zawsze wierzyłem, upadła. Wszystkie plany, kolejne kroki, które na tym opierałem posypały się. Złudzenia o pewnych osobach legły. Pierwszy "dzień po" był ciężki, cały dotychczasowy porządek stał się nieaktualny. Musiałem świecić oczami, że wszystko co do tej pory mówiłem najbliższej osobie jest nieaktualne. Ciężkie.

Lecą dzikie gęsi, znowu. Jak co roku

Koniec starego, początek nowego. Po raz kolejny.