Apple Music – opinia

Od samego początku jestem użytkownikiem Apple Music, choć nigdy wcześniej nie używałem żadnego programu/platformy do strumieniowania muzyki. Gdy pojawiło się AM uznałem, że może wreszcie czas spróbować tego wynalazku. Prawdopodobnie było więcej takich jak ja i ponieważ na początku AM było całkiem obiecujące (choć nie idealne) dałem się wciągnąć i pozamiatane. Teraz nie mam żadnych wątpliwości, że to najlepsza możliwość słuchania muzyki i nie rozważam innej. Dostęp do nowości światowych i polskich tych wykonawców, którzy w jakikolwiek są mi znani, czy możliwość próbowania wynalazków podrzucanych przez ludzi odpowiadających na moje pytanie “czego słuchasz?” daje ogromny wybór. Od nowych płyt Stinga czy Metallica, do prehistorycznej płyty Animals Pink Floydów, przez GusGus Arabian Horse, nowe i stare Archive, Kult czy FiszEmade, DagaDana, David Bowie, czy Taco Hemingway. To naprawdę na początku oszałamia, a potem się do tego przyzwyczajasz i zastanawiasz się, jak właściwie radziłeś sobie wcześniej. Nie jest całkowicie idealnie, zdarzają się rzadko zaciachy z dostępem do pojedynczych utworów, ale program jest intensywnie rozwijany, ale postęp jaki zrobili twórcy od premiery jest naprawdę duży. Co ciekawe, aplikacja na Androida również daje radę. Korzystam z rozszerzonego abonamentu “rodzinnego” i z tym również nie ma żadnego problemu. Na wszystkich moich urządzeniach to działa, na trzech komórkach z Androidem, jedynie poprzedniej generacji Apple TV (3 gen) nie ma dostępu do tego wynalazku. Tu radzę sobie poprzez streamowanie na ATV z ITunes na Windows. Nie jest to wygodne, ale działa. Nowe ATV ma wspiera Apple Music, ale mnie to nie pociesza.

Jestem bardzo zadowolonym użytkownikiem i nadal zamierzam z tego korzystać.

Jak zostałem fanbojem, ale nie do końca

Wsiąkłem w ekosystem Applea. Do IPada Mini 2 i Apple TV 3rd trzy miesiące temu dołączył iPhone 5s. I po raz kolejny to był strzał w dziesiątkę. Rozmiar smartfona z czterocalowym ekranem w estetycznie wykończonym aluminium sprawia prawdziwą przyjemność w codziennym użytkowaniu. Standardowym problemem dla mnie jest pojemność baterii, ale przyzwyczaiłem się już do ładowania częstszego niż raz na tydzień, jak w przypadku poprzedniego telefonu. Cieszę się również z tego, że nie poniosło mnie i nie kupiłem 4.7 calowych iPhonów 6, ponieważ miałem takiego 6s w ręku i był zwyczajnie za duży. 5ska jest pod względem poręczności idealna dla mnie. Kolejnymi zaletami są integracja ajfona z ajpadem (w tym moje ulubione obsługiwanie smsów na ajpadzie) w ramach jednego ekosystemu, ergonomia interfejsu (ale to już o iOS wiedziałem), naprawdę ekonomiczny tryb oszczędzania baterii włączany domyślnie przy 20% czy też dane zdrowotne zbierane w aplikacji Zdrowie ze zliczaniem ilości robionych kroków na czele.

Jakie wady? Bateria, jak już napisałem powyżej. TouchID ma czasem ma problem z rozpoznaniem wprowadzonego wcześniej odcisku palca. Po całodziennej intensywnej pracy w ogrodzie rozpoznanie jest praktycznie niemożliwe, pomimo ze ręce zostały umyte 😉

Jeśli chodzi o Apple i moje zeszłoroczne zakupy, to w moim koszyku zabrakło laptopa z jabłkowym logiem. Szukałem minimum 15 calowego komputera o przyzwoitej wydajności. Ceny takich sprzętów w cenniku po prostu zabijały, w przynajmniej w tej chwili. Zamiast tego na biurku wyładował 17 calowy Asus, który wkrótce po zakupie dostał upgrade sprzętowy do 12GB RAM i dysk talerzowy został wymieniony na SSD firmy Crucial, model MX200. Po takiej zmianie laptop nabrał kompletnie innego charakteru, przeskakując półkę wyżej. Jeszcze update do Windows 10 i mam współczesna wydajną maszynę.

W tym roku zastanawiam się nad wymiana AppleTV na ten czwartej generacji, ale jak na razie nie widzę dużego zysku z takiej zmiany. Najważniejsze dla mnie byłoby wsparcie dla Apple Music(ma nadzieje ze jest?) i możliwość grania, ale ta funkcjonalność podobno d..y nie urywa. Nie widziałem użytecznych aplikacji do wykorzystania na ATV w Polsce i dlatego tez ciagle się waham. Stare ATV daje jeszcze radę, wiec się kompletnie nie spieszę 🙂

Steve

Walter Isaacson - Steve Jobs
Skończyłem słuchać biografię Steve’a Jobsa pióra Waltera Isaacsona. Wypełnił mnie wielki smutek, zupełnie jakbym przeczytał i zrozumiał, że odszedł wielki człowiek. Teraz zbiegło się to z rocznicą śmierci. Walter napisał rzecz z niesamowitą rzetelnością, jak się wydaje. Coś, co SJ nazwałby gównem, a potem nabrałby do niego szacunku i zmienił zdanie. To naprawdę świetna książka.

Chichot historii można usłyszeć w tle, ponieważ słuchałem tego tablecie Samsunga pracującym jak wiadomo na systemie Android. Z jednej strony mogę zrozumieć determinację Apple’a w ochronie swoich innowacji, ale z drugiej strony nachodzi refleksja o hamowaniu postępu w świecie. Audiobook został świetnie przygotowany, ale brakowało mi trochę zapachu papieru i chociaż kilku zdjęć czy innych grafik. Tak wiem, jestem przede wszystkim wzrokowcem.

Drugi oddech Best4Linux.net


W serwisie zarejestrowana została ostatnio 364 recenzja. Nadal są chętni do czytania i dodawania nowych opinii, co mnie bardzo cieszy. Przez ostatnie parę miesięcy serwis korzystał z bardzo prowizorycznego rozwiązania jeśli chodzi o domenę, ale niestety walczył o swoje przetrwanie. Przykrą konsekwencją tego były problemy z indeksacją treści w wyszukiwarkach i nielogiczne adresy linków w pasku przeglądarki. Walczył, walczył i udało się – doczekał się nowego serwera i obsługi adresu “po bożemu”. Mam nadzieję, że to już ostatnie tego rodzaju zawirowanie. Wszelkie błędy jakie zgłosili użytkownicy zostały usunięte. Jeśli coś jeszcze wisi na stronie nie tak jak powinno to proszę o kontakt.

Wracam

Znikłem na kilka miesięcy wraz z zamknięciem mojego serwera ze starą domeną. Nowy adres, nowe miejsce, a wkrótce także nowe wpisy. Do rychłego zobaczenia!

Początek naszej prezydencji

W jednym z trudniejszych momentów w historii Unii Europejskiej Polska przejęła przewodnictwo w Zjednoczonej Europie. Wspaniała wizja. Wielu Polakom zależy na tym, aby Polska była postrzegana jako silny i liczący się kraj w Europie. Niestety, nie wszystkim. Niektórzy wykorzystują moment, w którym Polska znalazła się w centrum uwagi, aby ugrać coś dla siebie. Związkowcy, którzy chcą zarabiać więcej pieniędzy, wybrali sobie dokładnie ten moment na pokazanie światu problemów wewnętrznych naszego kraju. To nic, że dobrze o nas nie świadczy, wizerunek kraju ucierpi. Ci ludzie nie widzą w tym żadnej wartości – prawdziwi patrioci, tfu. Ci co dużo mówią o dobru Polski nie robią nic dla jej dobra.

Polska

Polska elita jest słaba i mało wpływowa. Zabory, Katyń ’44, NKWD, SB. Przed nami ciąg dalszy. Następcy Leppera podburzają tłum.

W tłumie jest ciasno

Po raz kolejny to do mnie dotarło i po raz kolejny jestem zaskoczony. Jest niewielka szansa, że podążanie tą samą drogą co idą inni, zaprowadzi mnie gdzieś indziej niż ich. Nie wpadłem na to przy wybieraniu daty spłaty raty kredytu i mam to “pierwszego”. Wachnięcie kursu franka przy zassaniu takiej ilości kredytów hipotecznych było pewniakiem, co tylko potwierdzają obecne statystyki.

Najbardziej podstawowe prawo ekonomii mówi, że cena ustalana jest na podstawie równowagi pomiędzy popytem i podażą. Odkąd pamiętam, a pamiętam jeszcze czasy komuny, samochody napędzane silnikami wysokoprężnymi cieszyły się w Polsce niesamowitym powodzeniem. Nie chodziło tylko o cenę paliwa, ale też to, że “ropa” była łatwiej dostępna. Już wtedy chodziło też o niższe zużycie, ale wtedy taki silnik wyraźnie ustępował silnikom benzynowym kulturą pracy i osiągami. Od lat dziewięćdziesiątych można było zauważyć niesamowite przyspieszenie prac nad rozwojem diesli. No i teraz mamy “kaszlaki”, które z litra pojemności skokowej “wyciągają” 100 koni mechanicznych, najczęściej przy użyciu niesamowicie precyzyjnego bezpośredniego wtrysku paliwa czy sprężonego ochłodzonego powietrza przy wlocie powietrza przez co najmniej dwa zawory ssące. To już nie przypomina silnika ze starego Ursusa, prawda?

Silniki wysokoprężne nabrały mocy i ogłady stając się bardziej pożądanymi od jednostek niskoprężnych wyprzedzając te ostatnie w statystykach sprzedaży. Co z tego? Ano to, że choć palą mniej, to nie palą nic. Zużywają olej napędowy, którego litry pomnożone przez ilość sprzedawanych aut z dizlami wytwarzają olbrzymi wir w rafineriach. Wracam do tematu, spójrz na podaż i popyt. Popyt wzrosła, podaż nie aż tak bardzo. Z tego co wiem nie można zmienić radykalnie udziału procentowego benzyny i oleju oznaczającego ile powstanie jednego, a ile drugiego z tony ropy naftowej. Tym sposobem cena paliwa do ropniaka będzie rosła bardziej niż benzyny. Już teraz cena oleju napędowego przekroczyła barierę ceny benzyny 95 oktanowej, cena ekodizla dla mnie jest zbyt sztucznie sterowana i nie jest przekonująca. Po mojemu po prostu niestabilna. Dziś na Orlenie można kupić:

Trzeba się dobrze zastanowić, zanim zechce się wydać pieniądze na samochód napędzany coraz droższym paliwem. Tym bardziej, że to droższy zakup, a jego utrzymanie – nie biorąc pod uwagę kosztów paliwa – również jest droższe. Nie widziałem jeszcze części do tego samego modelu, która byłaby tańsza do egzemplarza wyposażonego w dizla niż do podstawowego benzyniaka. Dodatkowo serwisowanie nowoczesnych silników wysokoprężnych niesie ryzyko technologii, która nie została jeszcze w pełni dopracowana. Wymogi jakie są stawiane w normalnej eksploatacji są dla niektórych nie do spełnienia.

Wystąpiłem chociaż z tego tłumu, jestem z siebie zadowolony – silnik w moim samochodzie ma bliżej do dzieł Karla i Gottlieba, niż Rudolfa.

[Dodane 2011-05-26]
Wygląda na to, że różnica na korzyść benzyny będzie w przyszłości tylko rosnąć – jeśli jesteś zainteresowany przeczytaj artykuł zamieszczony na Forsalu

Wszystko dookoła pracy

Zamilkłem od jakiegoś czasu. Brak chęci na pisanie o czymkolwiek. Nawet o tym, że brakuje mi chęci do pisania. Historia zaczęła się z początkiem roku, a z kolejnymi miesiącami jest tylko gorzej. Praca, pracy, w pracy.. Kolejne odmiany tego samego słowa. Ten krytyczny projekt, potem będzie luźniej. Potem jeszcze bardziej napięty projekt i kolejna nadzieja na spokój po zakończeniu. Płonna. Jeszcze do niedawna miałem złudzenia, że niedługo skończy się ten sprint w kieracie, teraz nawet one prysły. Jeszcze do niedawna wydawało mi się, że absolutnie nie można zaliczyć mnie do galerników teraz chociaż przestałem łudzić się. Wysoko-specjalizowany-galernik.

[youtube http://www.youtube.com/watch?v=dlOHn6dbSM8&hl=en_US&fs=1&rel=0&color1=0x2b405b&color2=0x6b8ab6]

O ironio powyższy teledysk został nakręcony w okolicach mojego miejsca pracy.